Co ludzie gadają choć pojęcia nie maja


Nuda w wieżowcu

 

Agnieszka jest blokersem. Jej świat to osiedle z wielkiej płyty. - Jestem zjawiskiem socjologicznym - mówi o sobie.
 

Blokersi byli zawsze, tylko inaczej się nazywali - mówi z przekonaniem Krzysztof "BL4DY" 21-latek mieszka w Katowicach Załężu na osiedlu przy ul. Janasa. Szczupły, wysoki, w luźnych dżinsach i krzykliwej pomarańczowej koszulce nie wygląda na blokersa. - Kiedyś na młodych, którzy mieszkają w blokach, mówiło się, że są punkami, skinami, metalami. Teraz wszyscy są w jednym worku: nazywają nas blokersami - mówi chłopak. Kim są Blokersi? "BL4DY" ma własna definicję. Zamieścił ja nawet na swojej stronie internetowej pod adresem www.blokersi.z.pl . "Blokersi to człowiek, który mieszka najczęściej na osiedlu, którym znajdują się bloki. Większość swojego czasu spędza na klatce schodowej bloku lub na ławce wraz ze swoimi kolegami. Kultura blokersów najczęściej jest oparta na muzyce hip hop, bo właśnie ta muzyka nawiązuję do ich życia i problemów'. Dalej pisze że Blokersi są dobrze znani na swoich osiedlach. Sąsiedzi się ich boja, bo gazety i telewizja zrobiły z blokersów ćpunów, alkoholików, złodziei. Tyle internetowa filozofia. Swoja stronę "BL4DY" założył z nudów. To wersja nieoficjalna. Oficjalna jest równie prosta: chłopak uczy się w studium informatycznym. Strona to praktycznie nauka zawodu. - Blokersi pojawiali się niedawno. Na osiedlach zamiera życie. Likwidują boiska, place zabaw i nie ma co robić - opowiada. Młodzi siedzą więc "na bloku", czyli na schodach przed wejściem do wieżowca i gadają o życiu. Jest jeszcze jedno miejsce dla Blokersa - ławka przy zdewastowanym boisku. Tam spotykają się kumple z okolicznych bloków. Idziemy z Krzykiem na ławkę. Po drodze opowiada o swoim życiu. Wstaje o godzinie 10, idzie na zakupy, je śniadanie, potem obiad i „siedzi na bloku". To wszystko. No i jeszcze komputer. Na necie, czyli w Internecie, potrafi przesiedzieć cała noc. - Jesteśmy dziećmi nudy osiedlowej - mówi.
 

Gadka o nudzie i kasie


Blokers nie lubi swoich sąsiadów. I to niekoniecznie za to że się go boja. Gorsze jest gadanie. Wystarczy, że ktoś na klatce zobaczy pęknięta szybę albo nowe graffiti. Od razu wszyscy wiedza, kto to zrobił. Nieważne, że drzwiami mógł np. trzasnąć pijany sąsiad czy wiatr. "Cielak", 21-letni kumpel Krzyska, fan metalu, blokers, bezrobotny student zaoczny, kasę na wydatki sępi od starych: - Obgadują nas strasznie. Tez z nudów. Stracili robotę i tak jak my nie mają co robić. Mariusz, 19-latek po dziewięciomiesięcznej odsiadce odsiadce więzieniu: -Mogliby przestać kłapać. Nie jesteśmy tacy źli. Mariusz wyszedł z więzienia w grudniu. Razem z kumplami napadł na jednego gościa. Pobili go, ukradli samochód, pieniądze. - Chciałem zrobić sobie osiemnastkę. W sumie niczego mi nie udowodniono. Ludzie i tak gadali, że kogoś zabiłem - tłumaczy. Krzysiek pewnie by nikogo nie napadł, Woli siedzieć „na bloku" niż kraść. Zresztą o zarobek nie było by trudno. Przykład - nowe kino na Gliwickiej w Katowicach. Pracuje tam 100 osób, a drugie tyle ma zarobek pod kinem. Wystarczy obejrzeć, ile samochodów ma powybijane szyby i wyrwane radia. "Cielak" swoje: - Nie wiem, dlaczego się nas ludzie boja. Przecież tak samo robimy zakupy, wychodzimy z psem. Mówimy im dzień dobry. Odpowiadają tylko dopóki się nie ściemni. Z nimi siedzę tu przez całe zasrane wakacje. Agnieszka jest jedyna dziewczyna wśród blokersów z ul. Janasa. Mocny makijaż podkreśla kształt jej oczu i ust. Biała krótka i stringi - kształty ciała. Od kumpli nauczyła się na co się narzeka i o czym się mówi. O nudzie, nudzie i kasie, a właściwie o jej braku.
 

Marzenia o nowej ławce


- Potrzeba pieniędzy na zabawę, Dyskoteka, piwo kosztuje,. Na szczęście kosmetyki kupuje mi mama - mówi Agnieszka. "Na bloku" spędza więcej czasu niż z rodzicami. Pewnie dlatego, że każde z nich ma własna rodziny i mieszkają osobno. Agnieszka ma marzenie. Chłopcy zresztą też, Mariusz chce pracować na legalu, czyli na umowie o prace jako kierowca. "Cielak" planuje skończyć studia. "BL4DY" niedługo skończy studium i idzie do wojska. Agnieszka chce być pedagogiem albo kimś innym. Może socjologiem. - Sama jestem przecież zjawiskiem socjologicznym. Mam doświadczenie w tych rzeczach - mówi. Tylko "Jaco" nie wie, co robić. We wrześniu zaczyna czwarte w swoim życiu liceum. Z trzech wyleciał. Nie powie za co. Małomówny "Jaco" zdradził nam za to swoje marzenie: - Myślimy na razie, jak załatwić nowa ławkę, potem przyjdzie czas na założenie rodziny.

Przemysław JEDLECKI

GAZETA WYBORCZA KATOWICE - 30 sierpnia 2002

 



< WSTECZ