Co ludzie gadają choć pojęcia nie maja
Blokersi w ataku?
NOWY SĄCZ. Przelecieli jak burza Przed północą przed paroma dniami grupa młodzieży wybiła szyby w czterech klatkach w dwóch blokach na Osiedlu Westerplatte w Nowym Sączu. Chuligani przelecieli jak burza, wznosząc okrzyki "Blokersi" i cześć mieszkańców wiąże ten incydent z audycja w jednej z lokalnych telewizji kablowych. Dzień wcześniej gościem programu telewizyjnego była Anna Matula, szefowa Sądeckiego Ośrodka Interwencji Kryzysowej (SOIK). W czasie audycji pani dyrektor opowiadała o projekcie dotarcia do trudnej młodzieży z dużych osiedli poprzez specjalnie przeszkolonych pełnomocników, znających problemy tego środowiska. W czasie dyskusji padło słowo "Blokersi". Nie minęły 24 godziny i "Blokersi" dali o sobie znać. Nie chce ich usprawiedliwiać, ale uważam, że ta młodzież została sprowokowana, obrażono ich, a spokojni ludzie cierpią - mówi mieszkaniec jednego z tych dwóch feralnych bloków. Najpierw się dokładnie rozpoznaje problem, a dopiero potem występuje publicznie z propozycjami. Nie wróżę kierownictwu SOIK sukcesów we współpracy z ta młodzieżą. Elżbieta Mezyk, rzecznik prasowy nowosądeckiej policji, potwierdziła nam fakt wybicia czterech szyb w dwóch blokach przy ul. Sucharskiego. Oficer dyżurny odebrał zgłoszenie parę minut po jedenastej w nocy- mówi komisarz Mezyk. Natychmiast pojechał tam wóz patrolowy, ale funkcjonariusze juz nikogo nie złapali. Spółdzielnia do dzisiaj nie zgłosiła nam tej sprawy, za to wczoraj od rana pracowali szklarze. Wczoraj nie udało nam się skontaktować z Anną Matulą. W biurze jej nie było, obie komórki milczały jak zaklęte. Nie chcieliśmy pytać, czy można używać terminu "Blokersi", czy raczej chuliganie, tylko na czym dokładnie polega pomysł pracy z tą młodzieżą. Są to przeważnie bezrobotne dzieci bezrobotnych rodziców. Takiej młodzieży, niestety będzie coraz więcej. (HSZ)