Co ludzie gadają choć pojęcia nie maja
Blokersi
Ostatnio dużo się o tym mówi. Ciągle tylko jedno: blokersi i problemy młodzieży. No wiec ja widze to tak: Pojecie blokers to totalna ściema. Ktoś kiedyś zobaczył grupę młodych ludzi siedzących na ławce przed blokiem. Byli to chłopcy w wieku 15 -19 lat. Wszyscy mieli spodnie z opuszczonym krokiem i słuchali hip hopu. No wiec dajmy im nalepkę z napisem blokers i nowa subkultura gotowa. Wszystko to gówno prawda. No bo przecież nie wszyscy ludzie mieszkający w blokach i słuchający hip hopu musza zaraz być z jednej grupy społecznej identyfikującej się siedzeniem na ławce przed blokiem. No i co ze ci ludzi słuchają sobie hip hopu? Ja tez słucham. No i co z tego ze mieszkają w blokach? Ja tez niestety mieszkam. No i najważniejsze komu przeszkadza że ktoś czasami posiedzi sobie na ławce przed blokiem? Ja tez czasami na takowej siedzę ( tylko że nie pod swoim blokiem ) i jakoś nie czuję się blokersem... W programie który ostatnio widziałem sprawa przedstawiona byla naprawdę ciekawie... No wiec jest sobie takie osiedle składające się ( jak każde inne w większości w tym kraju ) z bloków. No i gdzieś pomiędzy nimi stoi sobie ławką no i tam zbierają się młodzi ludzie. No i co w tym nadzwyczajnego? No moim osiedlu młodzi ludzie ( różnica tu jest taka ze oni nie słuchają hip hopu i ubierają się w dresy, telefony komórkowe i złote łańcuszki ) tez spotykają się na czymś podobnym do ławki. Pija browary i kurwią na cały świat ( a najbardziej na przechodniów ). No ale oni nie są blokersami bo nie słuchają hip hopu i noszą dresy... Najbliżsi mi blokersi spotykają się w zacienionym miejscu na ławce. Noszą czapki z daszkiem, pija czasami piwo i maja po 70 lat. Nie słuchają hip hopu, ale czasami zdaje się że są za starzy by słuchać czegokolwiek... Do czego zmierzam... nie można opisywać zjawiska nazwanego "blokers" na podstawie jakiegoś jednego osiedla czy miasta. No bo przypuśćmy ze w Katowicach jest pełno ludzi spotykających się na larwkach pod blokiem i słuchających hip hopu. Nazywamy ich blokersami. No ale w Poznaniu na podobnych osiedlach spotykają się na ławce ludzie ubrani w czarne skóry i słuchający metalu. No wiec jak ich nazwiemy? Nawet jak wymyślimy jakąś nazwę to i tak nie będzie ona używana do odniesienia większości młodych ludzi z Gdańska, którzy nie słuchają metalu tylko disco i ubierają się w dresy. Nie ma sensu wyjeżdżać z pomysłami na nazywanie tych tak zwanych subkultur bo i tak gdzieś znajda się ludzie siedzący na ławce i sluchający metalu ubierający się w dresy z opuszczonym krokiem... no chyba ze blokers to ktoś mieszkający w bloku i siedzący na ławce. W takim razie ci staruszkowie pod moim blokiem są naprawdę zatwardziałymi blokersami... Może czegoś nie zrozumiałem w temacie "blokers", albo ktoś chciał zabłysnąć w towarzystwie i wymyślił takie określonko, które ktoś inny równie inteligentny przerodził w subkulturę, a jeszcze inny zrobi o tym ciekawy reportaż. No ale to chyba nie możliwe bo przecież głupot w telewizji by nie pokazywali? Prawda...
Jason Manson