Co ludzie gadają choć pojęcia nie maja
Blokersi
Nie maja żadnego zajęcia. Zazwyczaj ukończyli tylko podstawówkę. Pochodzą z biednej lub średnio zamożnej rodziny. Często mówi się o nich - odrzuty. Maja samochód, którego sprzęt muzyczny przewyższa wartość samego auta. To blokersi. Wieczorami chłopcy wychodzą na ulice... Żyją w blokach z wielkiej płyty. Każdy dzień spędzają podobnie. Nudząc się pod sklepem - miejscem ich spotkań bądź jeżdżąc we wcześniej wspomnianych samochodach. Ich życie toczy się "od imprezy do imprezy". Są bezrobotni, ale znajdują na to pieniądze. Zazwyczaj dostają lub kradną od rodziców, rzadziej zarabiają pracując gdzieś na czarno. Dyskoteki są miejscem gdzie prezentują nowe spodnie i popisuj się przed kolegami jazda samochodem po pijanemu. Nie dziwmy się. Tacy "Chłopcy"- jak nazywa ich piosenka Myslovitz - mieszkają niedaleko nas. Często spotykamy ich wieczorami idących grupka i śmiejących się głośno bądź śpiewających nad ranem, gdy wracają z imprezy. Wychodzą tylko wieczorami, bo nie boja się wtedy rozpoznania przez przechodniów. Poza tym wstydzą się trochę swojego losu i nie chcą by ktokolwiek mógł zauważyć ich twarz. Jeszcze jednym powodem jest fakt, ze wieczorem nie widać szarości otaczającego ich świata. Ich bloki są szare, ich życia są szare, wszystko wokół jest szare.
... szukają czegoś, co wypełni ich czas...
Często urozmaicają sobie życie alkoholem i narkotykami. Nie jest wtedy tak szare, jak bez nich. Narkotyki poza tym są dla nich metoda na zarabianie pieniędzy. Są bezrobotni z powodu braku wykształcenia - musza, wiec brać skądś pieniądze. Bywa, ze sprzedają a sami nie biorą, choć zdarza się to rzadko. Widzimy ich zazwyczaj pod sklepami, na placach i tym podobnych miejscach znanych wszystkim. Zdecydowanie się nudzą i dlatego często zachowują się w sposób... irytujący. (Mówiąc delikatnie...) Nie szukają pracy. Nie jest im ona potrzebna bo, do czego? Ich życie im wystarcza, choć wciąż na nie narzekają. Praca oznaczałaby ustabilizowanie się, zaprzestanie udziału w imprezach i zerwanie z tak uwielbianym sposobem spędzania wolnego czasu. Najchętniej żyliby w kawalerce, ale na utrzymaniu rodziców. Tak, aby nie musieli pracować, ale mieli pieniądze na życie prowadzone do tej pory.
... rzucają kamieniami w koła samochodów...
Bywają agresywni. Często są sprawcami włamań i napadów. W końcu musza mieć na nowy "ciuch" i pół litra na sobotę. Pół biedy, jeśli ich agresja objawia się niekulturalnym odzywaniem się do przypadkowo napotkanych przechodniów. Choć blokersa rozpoznać można juz w szkole, gdzie wymusza od młodszych od siebie (a nawet od starszych!) pieniądze. Są właściwie bezkarni. Nikt nie zgłosi pobicia, gdyż obawia się następnego - o wiele brutalniejszego. A "kasa" jest celem ich życia. A propos samochodów warto podkreślić, jaka przywiązują do nich oni wielka wartość. A może nie same samochody ile fakt ich posiadania oraz... ich zawartość. Często idąc ulica słyszy się "ryczący" do granic wytrzymałości samochód, w którym siedzi kilku zafascynowanych tym faktem młodzieńców. Otóż sprzęt muzyczny zainstalowany w takim podrzędnym aucie często przewyższa kilkakrotnie wartość całego samochodu. Jest to powód do dumy dla blokersa i jedyna możliwość zwrócenia na siebie uwagi ludzi, na której - jak każdemu młodemu zależy...
... i patrzą na spódnice dziewczyn, które nie chcą ich znać
Blokersi są kalekami życiowymi. Skończą raczej jako przestępcy zamknięci w goleniowskim wiezieniu lub bezdomni czekający na stacji PKP na jakikolwiek datek. To w ich domach interweniować będzie policja na prośbę katowanej zony. To na nich zarabiać będą izby wytrzeźwień i to oni będą swoimi "wykroczeniami" blokować polskie sady. Jest jednak nadzieja! Niewielu z nich, ale jednak, wydobywa się z tego "dołka". Udaje im się dostać do szkoły i zakładają potem normalne rodziny, żyją normalnie i niewiele zostaje w nich blokerstwa. A pomoc im może niewiele - szkoły (stwarzając możliwość uczestniczenia w ciekawych zajęciach pozalekcyjnych), miasto tworząc dla nich alternatywne sposoby wypoczynku (takie, które ich zainteresują! Przecież nie zechcą oni uczęszczać na modelarstwo w MDKiS...), rodziny, które same będą wałczyć z ta - bądź, co bądź- patologia. My możemy jedynie mieć nadzieje i marzyc o dniu, w którym mieszkanie w bloku z wielkiej płyty nie będzie wyrokiem na cale życie...
Nick